W niedzielę (03.11) Legia Warszawa wygrała na wyjeździe z Arką Gdynia 1:0. Jedyną bramkę w meczu zdobył Jarosław Niezgoda, który pojawił się na boisku w drugiej połowie. Była to czwarte z rzędu zwycięstwo “Wojskowych”.
– Cieszymy się z tego bardzo. Widać, że poprzednie wygrane w bardzo ważnych meczach dały nam pewność siebie. Kontynuujemy to, co graliśmy w meczu z Lechem i fajnie, że widać tego efekty, czyli cztery zwycięstwa z rzędu. Trzeba to pielęgnować i kontynuować – powiedział Mateusz Wieteska.
– Nieważne ile się strzeli goli. Ważne, żeby jednego więcej od przeciwnika. Najważniejsza jest wygrana i to się liczy – oznajmił obrońca Legii.
– Na koniec wprowadziliśmy trochę niepotrzebnej nerwówki, ale wiadomo, że zawsze jak drużyna przegrywa, to stara się posyłać długie piłki i próbować swoich szans w takich pojedynkach. Kontrowaliśmy mecz i nie mieliśmy dużo pracy z kolegami z obrony, szczególnie po czerwonej kartce dla Arki, ale cały mecz musieliśmy być skupieni, żeby nie doszło do jakiejś wpadki – stwierdził młodzieżowy reprezentant Polski.
– Zawsze jest ciężko grać, jeśli cała drużyna cofnie się w swoją szesnastkę i 9 zawodników broni dostępu do bramki – ocenił piłkarz.
– Jarek urwał się obrońcom i wykończył to tak, jak rasowy snajper. Fajnie, że znalazł się w takiej sytuacji i dał nam ważne zwycięstwo – rzekł zawodnik.
– Każde kolejne zwycięstwo nakręca zespół i dodaje pewności siebie, więc wydaje mi się, że fajnie, że złapaliśmy taką serię zwycięstw, bo po prostu jej potrzebowaliśmy – odparł Wieteska.
