#KOSTARUNJAIU #Nie #jesteśmybankiem
https://gotopnews.com/post/1570222
Już za chwilę rozpocznie się wiosenna runda ekstraktorów. Legia jest na drugim miejscu, ale z dużą stratą do nowotworu. Czego możemy się spodziewać? Wszystko inne to sen. Różnica między tym a poprzednim sezonem polega na tym, że częstochowski rak umknął wszystkim. Jeśli Lech Poznań wygra mecz i odniesie porażkę, straci do nas tylko jeden punkt. – Spójrzmy na szerszy obraz sytuacji. Pozostawiło rany. Ponadto skład znaleziony latem nie był ani kompletny, ani optymalny jakościowo. Wciąż bardzo dobrze pamiętam pierwszy mecz sezonu… Na wyjeździe z Koroną Kielce? Dlaczego ciągle do niego wracasz? Bo dużo się przeciwko nam działo, a my walczyliśmy z wielkim zaangażowaniem i dobrym morale. Oprócz kontuzji nabawił się Maik Nawrocki… Nie wiem, jak potoczyłyby się kolejne mecze, gdybyśmy wtedy przegrali. Udało nam się jednak wygrać remis i poczuliśmy, że jeśli drużyna naprawdę gra zespołowo, to możemy coś osiągnąć. Jak u nas z kibicami i atmosfera na meczach Legii. Taki klimat wydaje się służyć Tobie i Twojemu zespołowi, który na Łazienkowskiej nigdy nie przegrał. – Nasi kibice są znakomici. Atmosfera była zawsze emocjonująca, pozytywna, nawet podczas słabszych meczów. Do tej pory mieliśmy bardzo duże wsparcie, zarówno z nami, jak i na wyjeździe. Na stadionie przy Łazienkowskiej mieliśmy średnio ponad 20 tysięcy widzów, co jest bardzo dobrym wynikiem. Wiosną gramy z Lechem czy Widzewem i jestem spokojny o sprzedaż biletów na te mecze, bo rywalizacja i waga tych starć jest powszechnie znana. Może uda nam się też zapełnić stadion do ostatniego miejsca na spotkaniu z Rakowem. To byłoby coś… Poparcie nie zmienia się nawet wtedy, gdy Legia przegrywa. – Tak, doceniam to i jestem za to wdzięczny. Jak wygląda współpraca z nimi? – Oprócz mnie dołączyli do nich m.in. Część z nich już znałem, ale to nasza pierwsza wspólna praca. Abyśmy mogli podejść do pracy z otwartym umysłem, z czystą głową. Myślę, że zespół poczuł tę pozytywną energię. Nowi zawodnicy, którzy przybyli do klubu latem, jesienią za bardzo nie pomagali Legii. Wszyscy oczekiwali od nich trochę więcej. – Ja to widzę inaczej. To stwierdzenie jest zbyt wymijające i nieprecyzyjne. Było więc absolutnie jasne, że nie dostaniemy zawodników tej klasy, jak np. Juranović czy Luquinhas. Nasz budżet po prostu na to nie pozwalał. Spójrzmy na poszczególne przypadki: Makana Baku potrzebował czasu na aklimatyzację, trafił do nas bardzo późno, bez specjalnego przygotowania, aw poprzednim sezonie nie grał zbyt dużo. Było dla mnie jasne, że pierwsza połowa roku będzie dla niego okresem przystosowawczym, pełnym wzlotów i upadków. Teraz na treningu wygląda to dużo lepiej. Robert Pich był naszym drugim letnim transferem. To doświadczony zawodnik Ekstraklasy, zna ligę i jej wymagania. Niestety nie jestem zadowolony z sytuacji Blaze’a Kramera. Oczywiście wszyscy, łącznie z nim samym, oczekiwali po tym transferze czegoś więcej. Pierwsze dni kiedy dołączył do zespołu na zgrupowaniu wyglądały dobrze. Z perspektywy czasu bardzo się cieszę, że mogłem polegać na naszych młodych ofensywnych zawodnikach: Macieju Rosołku i Erneście Mucimie. W sierpniu posadziłeś na ławce Bartka Ślisza, co bardzo pozytywnie na niego zadziałało. – Nie był z tego powodu zadowolony, może nawet zdziwiony. Szansę gry dostał Ihor Charatin. Ta krótka przerwa przyniosła skutek. Cieszę się, że jest z nami. Legia doznała sporego osłabienia tuż przed sezonem – Mateusz Wieteska, który miał pełnić funkcję kapitana. Nie udało się go przekonać, żeby został? Zostań z nami na kolejny sezon, pracuj ciężko nad swoim rozwojem, a wtedy odezwą się do ciebie jeszcze bardziej atrakcyjne kluby”. Ale to było nieskuteczne. Odpowiedział, że wiele zawdzięcza Legii, ale też, że to odpowiedni moment na odejście. Jego decyzja była ostateczna. Nie miałem żadnych argumentów przeciwko temu transferowi. Zespół stracił Artura Jędrzejczyka, ale nie zmienił swojego podejścia, grał na wysokim poziomie, podobnie jak inni doświadczeni gracze. Obecnie jest naszym najlepszym strzelcem i to jako boczny obrońca, o czym dużo mówi. To zawodnik o absolutnej jakości. Jestem też bardzo zadowolony z Pawła Wszołka, który do tej pory wykonał dobrą i ważną pracę na prawym skrzydle. Jest pełnym profesjonalistą, który nie potrzebuje trenera, który by go popychał – pracuje nad sobą. Carlitos przyjeżdżał do nas bardzo często
Add A Comment
